Dodatki

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 1.

Ze łzami w oczach patrzyłam na Max'a. Serce waliło mi jak opętane, a ręce drżały. Chłopak znów spojrzał na mnie swoim wzrokiem. Patrzyłam na niego przerażona, bałam się jego kolejnego ruchu, bałam się strasznie.
 - I co?! Teraz nie masz mi nic do powiedzenia?! Teraz się boisz?! - wrzasnął i zbliżył się do mnie.
Przeszedł po mnie dreszcz. Swoimi palcami przejechał po moim policzku. Gwałtownie zabrałam głowę. Spojrzałam na chłopaka. Był bardziej wściekły niż przedtem. Max odsunął się i skierował w stronę stolika z alkoholem. Wstałam z sofy.
 - Co, odzyskujesz siły? - zapytał spokojniej i nalał do szklanki whisky.
 - A co chcesz dalej się popisywać, że jesteś taki silny?! - krzyknęłam.
Chłopak postawił szklankę na stoliku. Podchodzą do mnie oblizał usta. Kiedy był już na wystarczającej odległości ode mnie uderzył mnie. Upadłam na podłogę. Po chwili dotknęłam swojego policzka. Poczułam ból. Wściekła wstała.
 - Jesteś zadowolony pieprzony dupku?! - zacisnęłam pięść.
 - O nie! Tak do mnie odzywać to się nie będziesz! - krzyknął Max i szybkim krokiem ruszył w moim kierunku.
Odwróciłam się zaczęłam uciekać bo wiedziałam, że na zwykłym uderzeniu w twarz nie pozostanie. Przy samym wyjściu złapałam za telefon i wybiegłam. Usłyszałam tylko głoś Max'a jak na całą ulicę wrzeszczy moje imię. Cały czas biegłam przed siebie. Odwróciłam się by sprawdzić czy chłopaka nie ma za mną. Nie było nikogo na ulicy.
Zatrzymałam się by złapać oddech. Po paru minutach przeczesałam palcami włosy i wybuchłam głośnym płaczem. Usiadłam na krawężniku i dłońmi zakryłam twarz. Siedziałam tak przez parę minut. Nie miałam siły na dalsze życie. Nie wiedziałam sama dla czego jeszcze jestem z Maxem. Może dla tego że nawet jak ucieknę do innego państwa on i tak mnie znajdzie?
Podniosłam głowę i spojrzałam na przejeżdżający samochód. Byłam już bardzo zmęczona i chciałam się położyć, ale bałam się wrócić do domu. Nagle usłyszałam piosenkę Ed'a - Give me love. Sięgnęłam po telefon. Na wyświetlaczu widniało imię mojego męża.
 - Czego?! - warknęłam.
 - Może tak grzeczniej?!
 - Co chcesz? - zapytałam spokojniej.
 - No już lepiej. A teraz słuchaj. Wyjeżdżam  w delegację. Nie będzie mnie tydzień. Bądź grzeczna.
Chłopak rozłączył się.
Po paru minutach wstałam i skierowałam się w stronę domu. Kiedy doszłam samochodu Max'a już nie było. Weszłam do domu. Upewniłam się, że na pewno chłopaka nie ma. Potem z lodówki wyciągnęłam sok marchewkowy i nalałam trochę do szklanki. Skierowałam się w stronę sypialni. Postawiłam szklankę na szafce nocnej. Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Cały policzek był zaczerwieniony. Z półki wzięłam krem i posmarowałam zaczerwienienie. Potem przebrałam się w dresy i położyłam się spać.

Obudziłam się o 10. Od razu poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się w http://img.stylistki.pl/sets/sportowo-z-nutka-miety-1360747541-s252023.jpg. Starałam się zamaskować znak po wczorajszym. Mniej więcej udało mi się. Zeszłam na dół. Akurat do domu wchodziła nasza gosposia, pani Stephania. Przywitałam się nią  i poprosiłam by zrobiła mi kawę. Usiadłam w salonie i włączyłam telewizor. Właśnie leciały wiadomości. Po paru minutach gosposia przyniosła mi kawę, a ja podziękowałam.
Nie interesowały mnie wiadomości, raczej myślałam o swoim życiu. Co w nim się wydarzyło, jakie chwile były szczęśliwe, a jakie smutne.
Nagle wstałam i skierowałam się w stronę garderoby. Kiedy już doszłam rozejrzałam się po pomieszczeniu. Moją uwagę przykuł karton który leżał na górnej półce. Zdjęłam go. Weszłam do sypialni. Usiadłam na łóżku i otworzyłam pudło.

*****
Oto pierwszy rozdział. Jak się podoba? :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz